O autorze
MAGDALENA PINKWART: Urodziłam się w Warszawie, w rodzinie dziennikarzy i podróżników. Więc to naturalne, że wychowałam się w stolicy, a od najmłodszych lat dużo podróżowałam. Potem zostałam dziennikarzem, żeby pisać o podróżach. Zostałam też pilotem wycieczek, żeby mówić o podróżach. Wreszcie zostałam przewodnikiem po Warszawie, żeby – wtedy, gdy nie piszę i nie mówię o podróżach – pokazywać wszystkim, jak fajne jest moje miasto. Jestem członkiem zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy Podróżników „Globtroter” i współzałożycielką kobiecego biura przewodniczek warszawskich „Syrenki”.

SERGIUSZ PINKWART: Magda mówi o mnie, że jestem „Zeligiem”, bo tak jak bohater filmu Woody’ego Allena błyskawicznie dostosowuję się do każdego środowiska. Urodziłem się na warszawskim Powiślu, ale w zasadzie czuję się zakopiańczykiem. W połowie lat ’80-tych wpadł mi w ręce magazyn „National Geographic” i już wiedziałem, że chcę być podróżnikiem. Na początku jednak, zostałem muzykiem, bo wydawało mi się, że to jedyny zawód, który pozwala bezkarnie włóczyć się po świecie. Skończyłem Akademię Muzyczną w Warszawie, ale w międzyczasie obejrzałem „Indianę Jonesa” i postanowiłem stać się archeologiem. Co by mi się może i udało, gdybym nie zaczął pracować jako dziennikarz w Super Expressie, a potem w Vivie! Podróżowałem służbowo, robiąc wywiady (m. in. z Woodym Allenem i Harrisonem Fordem, Madeleine Albright i Hillary Clinton). Co jeszcze? Wszedłem na Kilimandżaro, napisałem osiem książek, gram na altówce w Teatrze Muzycznym Roma i w kwartecie smyczkowym.

Wspólnie prowadzimy portal turystyczny www.turystyka24.tv i bloga parentingowego www.dzieckowdrodze.com

Wszystkie smaki Francji

Sałatka "Wszystkie smaki Francji"
Sałatka "Wszystkie smaki Francji" Magda i Sergiusz Pinkwart
Gdy tęsknimy za Francją: gotyckimi katedrami, zamkami nad Loarą i cykaniem cykad w delcie Rodanu, sięgamy po coś, co przypomina nam smak tego niezwykłego kraju.

Składniki:
- ser Le Rustique Petit Munster 200 g
- pół opakowania rukoli
- 10 pomidorków cherry
- kilka ciemnych winogron
- garść fig
- garść orzechów włoskich
- pół cytryny
- łyżka musztardy dijońskiej
- łyżka miodu
- chlust oliwy

Przygotowanie:
Do miski wrzucamy opłukaną rukolę, żeby wypełniła dno naczynia. Dokładamy przekrojone na pół pomidorki cherry i całe winogrona.
Ser Le Rustique Petit Munster kroimy w kostkę (będzie nam łatwiej, jeśli przedtem trochę poleży w lodówce). Dodajemy do sałatki.
Wrzucamy garść pokrojonych na trzy części fig i łuskane orzechy włoskie.

Do miseczki wyciskamy sok z połowy cytryny. Dodajemy musztardę i miód. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy i dolewamy oliwę. Mieszamy delikatnie a potem polewamy nią sałatkę.

Z naszych podróży przywozimy wspomnienia i smaki, a do naszej rodzinnej tradycji należy urządzanie „tematycznych” kolacji po powrocie do domu. Żeby jak najdłużej zachować w pamięci to, co nas zachwyciło gdzieś na szlaku. Bo lubimy poznawać rzeczywistość wszystkimi zmysłami. Choć czasem wymaga to sporej pomysłowości.

Do niedawna, ignorując gniewne pomruki współpasażerów, twardo obstawaliśmy przy tym, że z Francji należy przywozić wina i sery. Gdy ceny trunków w Polsce spadły, a opłaty za nadbagaż wzrosły, odkryliśmy całkiem fajne małe sklepiki z francuskimi winami w Warszawie. A gdy w stolicy Polski pojawiły się w sprzedaży sery Le Rustique, pasażerowie samolotów, którymi lataliśmy z nad Sekwany, odetchnęli z ulgą. Bo, niestety, smak sera jest wprost proporcjonalny do zapachu. Im bardziej intensywne jest to pierwsze – tym lepiej ser smakuje. Nie ma siły – dobry „fromage” musi zaznaczyć swoją obecność.
Przyznamy uczciwie, że zanim podjęliśmy jakąkolwiek decyzję w sprawie kolacji, jedna trzecia sera Le Rustique Petit Munster zniknęła rozsmarowana na fantastycznie chrupiących bagietkach prowansalskich. Żeby dać sobie nieco czasu włożyliśmy na dwie godziny ser do lodówki. Zniknął nam z oczu, a także nabrał nieco jędrności i dał się później pokroić w kostkę.

Bo już mieliśmy zarys planu. Chcieliśmy w smaku przywołać wspomnienie naszego ostatniego wyjazdu do kraju Moliére’a, gdzie spędziliśmy miesiąc, tropiąc ślady tajemniczego bractwa budowniczych katedr w Alzacji, Lotaryngii, Szampanii i Normandii. Potem ruszyliśmy nad Loarę, by zobaczyć miejsca związane z najtęższym ludzkim umysłem prawdziwego „Człowieka Renesansu” – Leonarda da Vinci. Wreszcie odetchnęliśmy słoną, morską bryzą w Langwedocji i Prowansji.

Francja jest doskonałym połączeniem kontrastów w odpowiednich proporcjach: wielkomiejskiego Paryża z górskim pustkowiem Owernii, mistycznego, rozmodlonego Lourdes z pulsującą arabskim disco Marsylią, ciszy gotyckich katedr z gwarem kawiarni na przykatedralnych placach. Jak to oddać w potrawie? Ten multikulturowy melanż smaków?
Odpowiedź nasuwała się sama: wykorzystać nasze ulubione składniki z całej Francji i połączyć w jedno.

Zaczęliśmy od świeżej, kruchej rukoli. Takiej, jaką chrupaliśmy w restauracji na wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO placu Stanislas w Nancy, z widokiem na pomnik polskiego króla (a także władcy Lotaryngii) Stanisława Leszczyńskiego. Do tego słodkie pomidorki koktajlowe – wspomnienie z małej knajpki w Amiens. Ciemne winogrona, o wiele słodsze niż te, które skubaliśmy w winnicach Langwedocji. Figi – które o tej porze roku mogą być tylko suszone, ale warto spróbować świeżych, gdy się pojawią. Wprawdzie pewno nie będą tak samo smakować, jak te zerwane prosto z drzewa w prowansalskiej stolicy perfum Grasse, ale figi – to figi. Zawsze będą miały zaklęty w sobie smak słońca. Orzechy włoskie, które łamią słodycz fig, to już pomysł Sergiusza, który zawsze z sentymentem opowiada przy kolacji, jak to w dzieciństwie wspinał się w Milanówku, u jego babci, na drzewo rosnące na podwórku i zbierał zielone kulki, które kryły w sobie aromatyczne orzechowe jądro.

No i wreszcie składnik podstawowy - clou całego dania: pochodzący z regionu Lotaryngii Le Rustique Petit Munster. Jest aromatyczny, jak tamtejsze żyzne łąki i soczysty jak zieleń lasów, a przy tym ostry, niczym normandzki wiatr wiejący od Mont Saint Michel.

Do sałatki dodajemy też sos własnej produkcji, na bazie soku z cytryny, musztardy dijońskiej, miodu i oliwy.

Delikatnie mieszamy i… voila!
Trwa ładowanie komentarzy...