Pomysł na weekend w... Wiecznym Mieście

[url=http://shutr.bz/1d1IXor]Bazylika św. Piotra[/url] w Rzymie.
Bazylika św. Piotra w Rzymie. Fot. S.Borisov / Shutterstock.com
W środku lata jest tu gorąco nie do zniesienia, a za trójkąt zimnej pizzy, restauratorzy życzą sobie 10 euro. Teraz Rzym jest pusty, w kawiarniach można znaleźć wolne miejsca, a zabytki i muzea zwiedzamy bez kolejki. To idealny moment na wyjazd do miasta, do którego ponoć prowadzą wszystkie drogi.

Spis treści:
Piątek

Campo de’ Fiori
Kościół Santa Barbara dei Librai
Piazza Navona



Sobota
Zamek Anioła
Watykan
Bazylika św. Piotra
Muzea watykańskie

Niedziela
Przedsionek kościoła Santa Maria Cosmedin (usta prawdy)
Forum Romanum

Piątek godz. 16.00
Campo de’ Fiori

Buchająca z otwartych drzwi kafejek intensywna woń świeżo palonej kawy, miesza się z aromatem kwiatów i cytrusów piętrzących się na rozstawionych na placu straganach. Siadamy przy wystawionym na trotuar stoliku baru Mojito i zamawiamy... białe wino. Kilka kroków dalej patrzy na nas spiżowy posąg Giordano Bruno – wyklętego przez Kościół dominikanina, filozofa, astronoma, ale i po części alchemika i niespokojnego ducha końca XVI wieku. Pomnik stoi na miejscu stosu, na którym Bruno spłonął 17 lutego 1600 roku. Zginął jako heretyk, a pierwszy z listy 130 zarzutów, które w akcie oskarżenia postawiła mu papieska inkwizycja, dotyczył głoszenia sprzecznej z Biblią kopernikańskiej teorii, według której to Ziemia krąży wokół Słońca. Ciekawe co zrobiliby surowi inkwizytorzy, gdyby zobaczyli gromadkę rozchichotanych japońskich turystek, które w kolorowych minispódniczkach (mimo chłodu – jest najwyżej dwanaście stopni powyżej zera) karmią dziś gołębie u stóp pomnika nieugiętego zwolennika teorii astronoma z Fromborka?


Soczysty dźwięk dzwonów podrywa ptaki do lotu. Przez moment wydaje się, że całe niebo nad placem wiruje i furczy. W gwar rozmów wdziera się ostre brzmienie elektrycznych gitar i mocny głos Micka Jaggera. Jeden z księży siedzących przy sąsiednim stoliku leniwym gestem sięga po wibrujący na stoliku smartfon i zaczyna trajkotać do komórki po hiszpańsku. Jego kolega pokazuje mu w tym czasie coś na opalizującym ekranie tabletu. Tak... jednak sporo się zmieniło przez ostatnie czterysta lat. Choć przecież jesteśmy w „wiecznym mieście”, które widziało niejedną rewolucję i w ciągu 2766 lat istnienia przetrwało łupieżcze najazdy Galów, Gotów i Longobardów, wzlot i upadek republiki, a potem cesarstwa, wojny domowe, faszyzm Mussoliniego i telekrację Berlusconiego.

Godz. 18.00
Kościół Santa Barbara dei Librai

Sto kroków od zakapturzonego posągu buntownika, na którym właśnie zaczynają z powrotem siadać płochliwe gołębie, znajduje się kościółek Santa Barbara dei Librai (Świętej Barbary od książek). Niełatwo go wypatrzyć – jego barokowa fasada ma tylko kilka kroków szerokości i ginie wśród kolorowych kamieniczek przy Via dei Giubbonari. Kiedyś w tym miejscu pysznił się teatr Pompejusza – najpierw przyjaciela, a później śmiertelnego wroga Juliusza Cezara. Na pogańskich fundamentach w pierwszych wiekach Chrześcijanie zbudowali kościół. W Średniowieczu, gdy w Italii szalała epidemia dżumy, cała dzielnica opustoszała, a okoliczne tereny były po prostu łąką, na której rosły kwiaty (stąd nazwa – Campo de’ Fiori). Od czasów Renesansu do miasta wróciło życie. Kościół odbudowano, a szczególną opieką otoczyli go członkowie cechu księgarzy. Dziś znów popada w zapomnienie, przytłoczony napierającymi ze wszystkich stron kamienicami. Szczupły wikary, spiesząc się na nabożeństwo, musi przeciskać się pomiędzy rozstawionymi przed drzwiami kościoła stolikami pobliskiej „Yogurterii”.

Godz. 19.00
Piazza Navona

Piętnastominutowy spacer malowniczymi wąskimi uliczkami dzieli nas od starożytnego stadionu ufundowanego przez cesarza Domicjana w latach dziewięćdziesiątych I w n. e. Na miejscu areny, na której odbywały się zawody sportowe i walki gladiatorów (ale również mordowano chrześcijan – zginęła tu św. Agnieszka), papież Innocenty X wybudował w połowie XVII wieku jeden z najpiękniejszych barokowych placów. Oczywiście, to nie był przypadek – najwspanialszy budynek (dziś ambasada Brazylii), tuż za imponującą Fontanną Czterech Rzek należał do rodziny Pamphilj. A kardynał Giambattista Pamphilj stał się w 1644 roku papieżem Innoccentym X. Cóż... Przyglądamy się uważnie fontannie wybudowanej w 1651 roku przez Berniniego. Barokowe arcydzieło w powieści Dana Browna „Anioły i Demony” (a potem hollywoodzkiej ekranizacji bestsellera) jest miejscem próby zamordowania kardynała biorącego udział w konklawe. Dziś nic nie mąci jednak podświetlonej na zielono cicho szemrzącej wody.

Sobota godz. 10.00
Zamek Anioła

To tutaj papieże uciekali z Watykanu krytym korytarzem prowadzącym nad ulicami miasta, gdy do Rzymu wdzierały się obce wojska lub szalała zaraza. W 537 roku, gdy hordy Gotów zdobyły stolicę cesarstwa, gwardia papieska odpierała ataki ciskając z murów w napastników brązowe popiersia i marmurowe antyczne posągi. W czasach nowożytnych papież Klemens VII krył się tu przed wojskami niemieckiego cesarza Karola V, a w XVII wieku twierdzę zamieniono na więzienie inkwizycji. Sześć lat w tych murach spędził Giordano Bruno, zanim spalono go na Campo de’ Fiori. Tu też Dan Brown umiejscowił finałową scenę „Aniołów i Demonów”. W środku wnętrze muzeum jest niezwykle surowe. Gołe mury i niewiele więcej. Ciekawy widok na mosty na Tybrze, opanowane przez czarnoskórych sprzedawców podróbek torebek znanych firm.
Ostatni raz spoglądamy na złoconą figurę Archanioła Michała z mieczem w ręku, zdobiącą szczyt zamku. Podobno przyboczny anioł Boga pojawił się tu kiedyś osobiście, by obwieścić koniec zarazy w Wiecznym Mieście. Wdzięczni mieszkańcy ufundowali archaniołowi pomnik.

Godzina 12.00
Watykan

Via delle Concilliazione, zamknięta perspektywą Bazyliki św. Piotra z potężnymi ramionami kolumnady Berniniego, prowadzi od Zamku Anioła do papieskiej stolicy. Enklawy, z monumentalną bryłą bazyliki i zadziwiająco cichymi jak na centrum metropolii ogrodami papieskimi, ukrytej wśród gęstej zabudowy Rzymu. Eliptyczny Plac św Piotra obwiedziony jest ruchliwą ulicą Pawła VI, po której pędzą poganiające się klaksonami samochody i lawirujące między nimi kolorowe skutery, najpopularniejszy środek transportu w włoskich miastach.


To najmniejsze państwo świata wzbudza największe emocje na przełomie pontyfikatów. Plac świętego Piotra zapełniają rzesze turystów, a korespondenci światowych telewizji akredytowani przy Stolicy Apostolskiej mówią z uśmiechem, że częste zmiany na tronie papieskim nie pozwalają im wpaść w zawodową rutynę. Papież Franciszek jest prawdziwym rewolucjonistą i prowadzi kościół katolicki w całkiem nową stronę. Drogę do tronu utorowała mu abdykacja Benedykta XVI – pierwsze takie wydarzenie od czasu kiedy w 1294 roku urzędu zrzekł się Celestyn V. Podobno obowiązki papieskie przeszkadzały trzynastowiecznemu papieżowi-mnichowi w modlitwie. Jego następca, Bonifacy VIII, nie do końca wierzył w swoje szczęście i rozmodlenie poprzednika, więc na wszelki wypadek uwięził go w ciasnej celi i trzymał pod kluczem, by nie przyszło „staremu” papieżowi do głowy spiskowanie przeciwko nowemu Ojcu Świętemu. Benedykt XVI też dziwnie „zniknął” z pola widzenia. Podobno mieszka w domu położonym w Ogrodach Watykańskich i z własnej woli odciął się od bieżącego życia kościoła. Ciekawe, czy nie żałuje, że „walkowerem” oddał tron papieżowi– rewolucjoniście?


Godzina 13.00
Bazylika św. Piotra

Jest tak ogromna, że nawet jeżeli we wnętrzu są tłumy zwiedzających, i tak wydaje się być pusta. Swoje kroki kierujemy do drobnej postaci jaśniejącej niezwykłym blaskiem po prawej stronie od wejścia. To piękna kobieta o delikatnych rysach i smutnej twarzy – Maryja trzymająca na kolanach ciało Chrystusa. Jedna z najpiękniejszych rzeźb na świecie – „Pieta” Michała Anioła, po próbie zniszczenia jej 30 lat temu, chroniona jest kuloodporną szybą. Na szarfie matki boskiej istnieje jedyny podpis artysty. Podobno Buonarotti zrobił go w tajemnicy, bo doszły do niego plotki, że arcydzieło może być przypisane komuś innemu.
Kiedy odwracamy wzrok od filigranowych, świętych postaci, uderza nas ogrom potężnego wnętrza. Nawa główna bazyliki ma prawie dwieście metrów długości, a w jej olbrzymim, wyłożonym najbogatszymi marmurami wnętrzu mieści się 11 kaplic i aż 45 ołtarzy. Nad skrzyżowaniem z transeptem, długim na niemal 140 metrów, sklepiona jest niezwykła kopuła projektu Michała Anioła. Barwna, bogato zdobiona, imponującej wysokości (136,5 metrów), nie została ukończona za życia mistrza, ale stanowi obraz jego geniuszu i doskonałe zwieńczenie bazyliki. Na kopułę można wejść, by spojrzeć z innej perspektywy na panoramę Rzymu i na wnętrze świątyni, jednak wąski chodnik oddzielony jedynie delikatną barierką od przepastnego ogromu bazyliki daleko w dole, to atrakcja tylko dla turystów o mocnych nerwach.


W centralnym punkcie świątyni, uwagę przyciąga barokowe arcydzieło zaprojektowane przez genialnego rzeźbiarza i architekta, autora zabudowy placu, Gian Lorenzo Berniniegio. Na potężnych spiralnych, 20-metrowej wysokości kolumnach, spoczywa bogato rzeźbiony baldachim z pozłacanego brązu, pod którym wznosi się ołtarz papieski. Jest ustawiony dokładnie w miejscu, gdzie pochowano świętego Piotra o czym przypomina odwiedzana przez wszystkich pielgrzymów XIII-wieczna figura następcy Chrystusa stojąca w pobliżu ołtarza, po prawej stronie nawy.
U podnóża filaru św Andrzeja Apostoła kryje się wejście do grot watykańskich z grobami papieży, w tym skromną, wykonaną z białego marmuru płytą na mogile najbliższego naszemu sercu Jana Pawła II.

Godz. 15.00
Muzea watykańskie

Jedno z najbogatszych i najwspanialszych muzeów na świecie. Przez niemal dwa tysiąclecia gromadzi papieskie skarby, dary ofiarowywane na przestrzeni wieków Ojcu Świętemu przez królów, książąt, czy bogaczy usiłujących zmazać swoje grzechy sutymi darowiznami. Znajdują się tu też najważniejsze zabytki świata chrześcijańskiego – m.in. egzemplarz Biblii (tzw. Kodeks Watykański) z IV wieku. Ale warto byłoby tu przyjść nawet tylko po to, żeby zobaczyć jedną salę – Kaplicę Sykstyńską. To własnie tu, pod najwspanialszymi na świecie freskami Michała Anioła, wyobrażającymi sceny ze Starego Testamentu i wstrząsającą wizję Sądu Ostatecznego, wybierany jest nowy papież. Najważniejsi przedstawiciele kościoła pochylają w skupieniu głowy, kaligrafując na kartach do głosowania drukowanymi literami (by nikt nie rozpoznał ich charakteru pisma) nazwisko ich kandydata na nowego papieża. Freski Michała Anioła są rzeczywiście zapierające dech w piersiach. Można byłoby na nie patrzeć godzinami. Choć pewno skończyłoby się to wyprowadzeniem z muzeum przez legendarną Gwardią Szwajcarską, której charakterystyczne, barwne mundury zaprojektował w 1516 roku sam... Michał Anioł.


Niedziela godz. 10
Przedsionek kościoła Santa Maria Cosmedin (usta prawdy)

Filmowych ścieżek jest w Rzymie bez liku. By się o tym przekonać wystarczy na kilka minut przystanąć koło wielkiej marmurowej maski wystawionej w przedsionku kościoła Santa Maria Cosmedin. To tu Gregory Peck w „Rzymskich Wakacjach” mówił Audrey Hepburn o Ustach Prawdy, które odgryzają ręce kłamcom, a potem śmiertelnie ją przestraszył udając, że drapieżna maska pozbawiła go dłoni. Turyści stoją w długiej kolejce, by przy akompaniamencie śmiechów nagrać na kamery wideo własną wersję tej sceny. Mało kto potrafi się oprzeć pokusie udawania hollywoodzkiej gwiazdy.
Miasto jest wieczne, ale każda epoka inaczej je widzi. „Usta Prawdy” dwa tysiące lat temu były po prostu pokrywą kanału odprowadzającego wodę deszczową. Czarny PR dorobiło im Średniowiecze, a dziś rozbawiają do łez wielojęzyczny tłum.


Godz. 12.00
Forum Romanum

Różnice kulturowe jeszcze dobitniej uzewnętrzniają się na Forum Romanum – w sercu antycznego Rzymu. Niemieccy turyści, z ilustrowanymi przewodnikami w rękach oblegają schody kurii – siedziby senatu, dywagując na którym z siedmiu stopni Juliusz Cezar otrzymał ostatni – decydujący cios sztyletem od swego przybranego syna, Marka Brutusa. Amerykanie fotografują się pod malowniczym łukiem triumfalnym Septymiusza Sewera, tłumacząc dzieciom, że to właśnie w tym miejscu Kleopatra Elisabeth Taylor zakochała się w Richardzie Burtonie. Polacy krążą po forum i dumają nad porośniętymi bluszczem ruinami wspominając heroiczne czyny Winicjusza, który wśród roznieconych przez Nerona płomieni szukał tu swojej ukochanej Ligii. Tylko Włosi przemykają tu w pośpiechu, niezbyt roztkliwiając się nad antycznymi gmachami. Mają swoje codzienne sprawy i nie interesuje ich kupa starych kamieni. Zaczepia nas potężnie zbudowany rzymski legionista, nieco trzęsący się w tunice narzuconej na gołe nogi. Za pięć euro możemy sobie zrobić z nim zdjęcie. Po włosku mówi jednak słabo. Zagadujemy – dla zabawy – po łacinie. Ale on umie tylko po ukraińsku, rosyjsku i trochę po angielsku. Cóż, Forum Romanum widziało już legionistów z Germanii, Hiszpanii, Afryki, a teraz ma Ukraińca, być może potomka starożytnych Scytów. Wpisuje się w pejzaż całkiem dobrze.

Trwa ładowanie komentarzy...